Pomin nawigacje

Wspomnienia z pielgrzymiego szlaku


     

     Wydawać by się mogło, że o pielgrzymowaniu napisano już wszystko. Tysiące pątników, setki kilometrów. I tak samo od lat. Ale także tysiące modlitw, intencji, próśb, postanowień, a każda z nich inna – jedyna i niepowtarzalna. Niosąca nowe nadzieje, ukojenie, dziękczynienie.
     Jasio ma 13 miesięcy. W tym roku pielgrzymował z rodzicami – Edytą i Darkiem do Częstochowy. Rodzice nieśli go na rękach, wieźli w wózeczku. Wzruszający był widok, gdy grupa wychodziła z postoju, a Jasio był jeszcze w trakcie swojego posiłku: przy piersi mamy. Nie była to jego pierwsza pielgrzymka. W ubiegłym roku rodzice przywieźli go jako 6-tygodniowe maleństwo i razem z „dwójką” wchodzili na Jasną Górę. To pielgrzymowanie, jak mówi Edyta, zaczęło się dla nich przed dwoma laty. Wówczas Edyta niosła w sercu prośby i postanowienia, aby udać się do Matki Bożej z całą rodziną. Tak się też stało. Jasiowe pielgrzymowanie, oglądane z boku, może wydać się czystym szaleństwem. Trudne dla każdego warunki pielgrzymowania są szczególnie uciążliwe dla małego dziecka. Ile wiary i zaufania muszą mieć rodzice, aby pokonać zwykłą ludzką troskę i niepokój o kogoś, kto jest dla nich najdroższy.
     W tym miejscu przypomina mi się inna historia sprzed lat, gdy dwoje kochających się małżonków złożyło w Jasnogórskiej Kaplicy maleńką karteczkę, pisaną drżącą ręką, ze łzami w oczach. Karteczkę z prośbą, aby Matka Boża pomogła pielgrzymować do siebie pełnej, powiększonej rodzinie. Po latach przyjechali na
     Jasną Górę we troje, przywożąc swój „skarb”. I tak jest już każdego roku. Minęły kolejne lata i „skarb” zaczął pielgrzymować samodzielnie. Jak stwierdza dziś ze śmiechem, szedłby z pielgrzymką z Helu, bo wówczas te wspaniałe chwile trwałyby dłużej.
     Podczas tegorocznej pielgrzymki drupa druga miała także swoich nowożeńców. Agnieszka i Piotrek zgodnie stwierdzają, że ślub podczas pielgrzymki był dla nich przeżyciem wyjątkowym. Dojrzewali do tej decyzji niemal od początku, gdy postanowili się pobrać. Tak naprawdę nie wiedzieli jak znosi się trudy pątnicze, ponieważ była to ich pierwsza piesza pielgrzymka. Pielgrzymi trud ofiarowali za przyszłe, wspólne życie. Cieszą się, że na ich ślubie było ponad 2 tys. gości (cała pielgrzymka). Sakramentu małżeństwa udzielono im w zwierzynieckim kościele, drugiego dnia pielgrzymowania. Na Jasną Górę weszli w ślubnych strojach.
     Zastanawiałam się wiele razy, jaka siła wiedzie pątników. Pewnie często nie potrafią jej nazwać, nosząc ją w sobie jako wielką tęsknotę. Pragnienie, któremu trudno się oprzeć mimo niewygody, trudu, bólu, wyrzeczeń. Od 2 lat pielgrzymuję na Jasną Górę z grupą drugą. Jest to najliczniejsza grupa w Pielgrzymce Zamojsko-Lubaczowskiej. Zdecydowaną większość stanowią w niej młodzi ludzie. Gdy patrzę na nich, jak wybierają wakacyjne pielgrzymowanie, mimo że trzeba podporządkować się określonej dyscyplinie, raduję się ich pięknem i uporem. Z całą pewnością jest to coś więcej niż sposób na spędzenie wakacji, choć są tacy, którzy tak to właśnie komentują. Na pielgrzymce młodzi dają świadectwo radosnego przeżywania swojej wiary. Modlą się śpiewając, tańcząc, klaszcząc, grając łyżkami na metalowych kubkach. Śmieją się i płaczą ze wzruszenia. Przeżywają uniesienia i chwile słabości. Ileż w nich dojrzałości, widocznej w intencjach składanych publicznie we wspólnych modlitwach różańcowych!
     „Dwójka” wchodziła w tym roku na Jasną Górę w morzu słoneczników. Myślę, że ten słoneczny słońcem i słonecznikami nastrój niósł także każdy w sobie, co udało się uchwycić także na fotografiach. Pewnie dla wielu chwila ta będzie źródłem siły w codzienności.





kontakt: Danuta Kawałko | design by Piotr Borowiec
góra stronymapa strony