Pomin nawigacje

Akcja cmentarze

Nieznana rzeźba


      Na południowo-wschodnim krańcu województwa zamojskiego, niespełna 800 m od granicy Polski z Ukrainą, leży wśród falujących wyniosłości niewielka wieś Oserdów. Wieś w typie owalnicy, z działkami zagrodowymi usytuowanymi na niewielkich wyniesieniach nad centralnie zlokalizowanym stawem i pastwiskiem, liczy zaledwie kilkanaście numerów. Domy są drewniane, przedwojenne, ale wiele zarośniętych zdziczałymi drzewami siedlisk nie jest zagospodarowanych. Mieszkańcy Oserdowa przesiedleni zostali tu po wojnie z okolic Lublina.
      Jak podaje Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, w 1880r. w Oserdowie mieszkało 398 mieszkańców, w tym tylko 42 obrządku rzymskokatolickiego, którzy należeli do parafii w oddalonym o 5km Bełzie (obecnie za granicą). Parafia greckokatolicka była na miejscu. We wsi znajdowały się: szkoła filialna, gorzelnia, karczma oraz cerkiew drewniana Św. Jerzego z 1625r., która spłonęła w 1950r. Obok cerkwi był cmentarz, porośnięty dziś gęstymi zaroślami. Zachowało się tu około 50 kamiennych nagrobków sprzed 1945r. Są to przede wszystkim krzyże stojące na słupach i postumentach oraz umieszczane bezpośrednio w ziemi, którym za postument i tablicę inskrypcyjną służą rozszerzone dołem pionowe belki. Nagrobki mają charakter ludowy, co podkreślają prymitywne płaskorzeźby Chrystusa.
      Na cmentarzu stał do niedawna nagrobek zaskakujący precyzją sztuki kamieniarskiej, przedstawiający naturalnej wielkości rzeźbę dziewczyny w "fotograficznej" pozie, opartej łokciem zgiętej ręki o duży głaz. Dziewczyna ubrana była w ludowy, świąteczny strój ukraiński: bluzkę ze spódnicą, serdak, przewiązana w pasie zapaską, z halką pod ubraniem. Odwzorowane zostały wszystkie detale stroju, np. geometryczny wzór na bluzce z ukośnie ustawionych, koncentrycznych kwadratów, haft geometryczno-roślinny i frędzle zapaski, cztery sznury korali, każdy innej długości, zawieszone na szyi. W górnej części głazu znajduje się płaskorzeźba krzyża łacińskiego, obok gwiazda rzucająca światło na postać dziewczyny, a poniżej inskrypcja w języku ukraińskim "Olga Krawczuk zam. Gajoszko 28.III. 1913 + 15.VI.1931". U stop rzeźby dziewczyny leży bukiet polnych kwiatów, a cała figura stoi na prostokątnej podstawie. W prawym, górnym rogu podstawy można odczytać sygnaturę: "A. Zagórski Lwów". Aleksander Zagórski (1871-1944) z żoną Klotyldą od początku XXw. prowadzili we Lwowie przy ul. Piekarskiej 89 pracownię kamieniarsko-rzeźbiarską. Jego najbardziej znaczącym dziełem był pomnik chorążego ziemi witebskiej, Szymona Wizunasa, bohatera Powstania Styczniowego, stojący na cmentarzu Łyczakowskim. Przedstawiona postać bohatera na barykadzie, ze sztandarem, również szczegółowo oddaje elementy stroju ludowego i ustawiona jest podobnie jak dziewczyna na nagrobku oserdowskim. Rzeźbiarz był także autorem pomników nagrobnych literatów: Karola Brzozowskiego (1821-1904) i Mariana Gawalewicza (1852-1910). Zagórskiemu przypisuje się też autorstwo łyczakowskich nagrobków: Otylii de Habenwort Hirschberg (1829-1920), inż. Ignacego Garana (1871-1926), Jana Kotuskiego (1873-1917) i innych.
      Rzeźba na cmentarzu w Oserdowie w niczym nie ustępuje pomnikom łyczakowskim. Ufundował ją rozżalony ojciec po stracie zmarłej w wyniku choroby płuc 18-letniej córki, poświęcając na ten cel kilka mórg ziemi.
      Nagrobek znany był służbom konserwatorskim od 30 lat. W 1984r. w ramach akcji ewidencyjnej wykonana została karta, w której umieszczono fotografię rzeźby A. Zagórskiego jako nagrobka o wartości zabytkowej, z informacją o dobrym stanie technicznym. Przez następne lata wielokrotnie cytowano występowanie nagrobka, podkreślając jego walory oraz niedostępność z racji lokalizacji nekropolii. Inspekcja oserdowskiego cmentarza w maju 1993 r. wykazała zagrożenie tego nagrobka-nieznany sprawca zniszczył wtedy fragment inskrypcji, utrącił kwiatek z bukietu i kilka koralików oraz podjął próbę czyszczenia rzeźby drucianą szczotką, co w rezultacie doprowadzić mogło do uszkodzenia precyzyjnego ornamentu. Wojewódzki konserwator zabytków w Zamościu podjął decyzję o zabezpieczeniu rzeźby - zabraniu jej z miejsca położonego poza wszelkim nadzorem. Postanowiono przenieść ją na cmentarz przykościelny w pobliskim Machnówku. Czy jednak mieliśmy do tego moralne prawo? W tym wypadku zadecydowały względy nakładające na służbę ochrony zabytków obowiązek zabezpieczania dóbr kultury.
      Rzeźba została zdemontowana, przeniesiona dźwigiem na wymoszczoną piaskiem przyczepę i... wszyscy odetchnęli z ulgą. W miejscu, gdzie stał nagrobek, na mogile Olgi Krawczuk ustawiono metalowy krzyż z przepisaną z kamienia inskrypcją i informacją, dokąd przeniesiono rzeźbę. Podobna tabliczka o pochodzeniu nagrobka umieszczona zostanie w jego nowym miejscu. Przenoszenie rzeźby odbywało się pod nadzorem zamojskiego artysty rzeźbiarza Jana Bolesława Bulewicza i pracowników Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Zamościu, w asyście wielu mieszkańców Oserdowa, przy udziale wójta gminy Ulhówek Jana Teterycza. Teraz rzeźba zostanie poddana pracom konserwatorskim.

      Nagrobek po wycięciu zarośli (fot. Jan B. Bulewicz)
 
      Fragment rzeźby (fot. Jan B. Bulewicz)




kontakt: Danuta Kawałko | design by Piotr Borowiec
góra stronymapa strony