Pomin nawigacje

Wspomnienie o Irminie Szyper 1928 - 2004


     Gdy przyszłam do pracy w Biurze Badań i Dokumentacji Zabytków w 1981 r. Pani Irmina pracowała w Wydziale Kultury Urzędu Wojewódzkiego. Dzieliliśmy wówczas kilka pokoi w amfiladzie i aby dojść do ostatniego, gdzie siedzieli ochroniarze zabytków, trzeba było przejść przez kolejne zastawione biurkami pomieszczenia. W jednym z nich siedziała Pani Irmina. Zwróciła moją uwagę wówczas jako zadbana i elegancka kobieta, zawsze gustownie ubrana. Czasami podejmowałyśmy zdawkowe rozmowy, ale bliższy kontakt między nami miał miejsce nieco później, gdy pracowałyśmy pod jednym szyldem.
     W połowie grudnia, tuż po ogłoszeniu stanu wojennego Biuro przeniosło się do nowej siedziby przy ulicy Staszica. Pani Irmina Szyper była już wówczas pracownikiem Biura Badań i Dokumentacji Zabytków. W nowej siedzibie urządzała bibliotekę. Miała duże doświadczenie. Wcześniej pracowała w Bibliotece Powiatowej w Zamościu, a następnie w wojewódzkiej, gdzie była także zastępcą dyrektora. Skrupulatnie gromadziła księgozbiór. Inwentaryzowała książki, które dotąd były w nieładzie – gdzieś tam spisane. Prowadziła zakupy nowych tytułów. Należy pamiętać, że wówczas zakupy książek nie były takie proste. Wszystko cokolwiek pojawiało się w księgarniach było natychmiast rozchwytywane. Ze sobie tylko właściwą dokładnością co kilka dni odwiedzała wszystkie zamojskie księgarnie. Przynosiła cudem zdobywane pozycje, które bardzo szybko okazywały się niezbędne do naszej pracy. Godzinami siedziała nad zakupionymi książkami. Wypełniała skrupulatnie fiszki. Zakładała katalogi. Swoim dużym, pochyłym pismem wypełniała tysiące karteczek, spisując setki długopisów. Praca żmudna, może wydawać się monotonna, ale jakże nam wszystkim była niezbędna. Na każde nasze pytanie o jakiś temat związany z zamojskimi zabytkami Pani Irmina natychmiast wymieniała listę książek, w których można znaleźć niezbędne informacje. Swymi wiadomościami dzieliła się z nami niezwykle chętnie. Zachęcała do przeglądania nowych zakupów. Gdy odeszła na emeryturę z początkiem lat 90 – tych pozostawiła po sobie bogatą bibliotekę i liczącą kilkadziesiąt tysięcy fiszek bezcenną bibliografię zabytkoznawczą Zamojszczyzny. Korzystałam z tego dorobku przez kolejne lata pracy w służbie konserwatorskiej. Do katalogów opracowanych przez Panią Irminę.
przychodziło niemal całe środowisko ludzi zajmujących się zabytkami i historią regionu.      Można by pomyśleć, każdy coś po sobie zostawił. Każdego czeka odejście na emeryturę. Pani Irmina pozostawiła jednak po sobie we mnie coś jeszcze. Wzbudziła zainteresowanie poszukiwania. Poszukiwania informacji między wierszami, tam gdzie trudno było się jej spodziewać. Obserwując Jej pracę nauczyłam się określonego porządku zbierania informacji.
     Pani Irmina miała swoje ulubione postacie historyczne, zaczytywała się w literaturze historycznej, zwłaszcza odnoszącej się do tych niezbyt odległych epok. Gdzieś obok, prowadziła już na własny użytek wypiski, notatki, może nawet coś pisała. Była osobą nie wyobrażającą sobie życia bez książki. O wiele zresztą dłużej niż z nami – „ochroną zabytków” – związana była z zamojskimi bibliotekami. Tam stykała się nie tylko z książkami, ale ich autorami, podczas popularnych niegdyś spotkań z pisarzami. Wcześniej, pracowała w Powiatowym Domu Kultury, a w czasach przedstudenckich krótko w zamojskiej księgarni.
     Była zamościanką. Poza okresem studiów całe życie mieszkała w Zamościu. Młodość spędziła pomiędzy Starym i Nowym Miastem, mieszkała w nieistniejącym już domu przy ul. Marii Konopnickiej (nawet ta ulica w jakiś sposób pasuje do Niej). Jak przystało na rodzinę uznanego, cieszącego się poważaniem zamojskiego rzemieślnika, odebrała solidne wykształcenie. Zawsze podkreślała z dumą, że ukończyła elitarną filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem uczyła się też w dzieciństwie muzyki. Muzykę kochała nie mniej może niż literaturę. Żyła sprawami Zamościa, tego jej współczesnego zwłaszcza, ale w taki szczególny sposób. Jej opowieści o swoim dzieciństwie, młodości, zatrącające o lekko plotkarski ton wspomnienia o znanych zamojskich postaciach, zdarzeniach to przepadła, nigdy nie spisana, nie doceniona w porę skarbnica wiedzy o tym Jej Zamościu.
     Posiadała niezwykła mądrość życiowa, która powstaje w człowieku w oparcie o jego doświadczenie. Wypracowana przez lata mądrość radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, których nie brakuje we wszystkich międzyludzkich relacjach. Pani Irmina wiedziała, że na stres konieczne jest pocieszenie. I nie wystarczy o tym wiedzieć, należy to uczynić. Często zachęcała nas po „babsku” do zrobienia sobie jakiejś przyjemności poprzez drobne zakupy, dla poprawy samopoczucia. Do dziś staram się to robić i stwierdzam, że jest to skuteczne. Wtedy było to dla mnie czymś nowym. W rozmowach z nami bardzo często wracała do swojego, powojennego studiowania. Snuła opowieści o ówczesnej Warszawie. Cieszyła się, że teraz młodzieży jest lżej, ale chciała żeby było jeszcze lepiej. Wzruszyła mnie, młodą oczekującą Ewy mamę, gdy swoje zdobyte z trudem kupony za makulaturę, przeznaczyła na wyprawkę dla mojego dziecka. Z radością przyjmowała wieści o naszych, kolejnych dzieciach, które rodziły się w Biurze. Nie stroniła od wspólnych wycieczek i ognisk. Mimo różnicy wieku, myślę że czuła się z nami dobrze. Miała w sobie niezwykłą prawość. Nie obawiała się mówić o rzeczach trudnych, zwracać nam uwagę, wypowiadać swoje zdanie choćby było różne i niepopularne.
     Przejście Pani Irminy na emeryturę osłabiło nasze kontakty. Z czasem ustały one niemal zupełnie. Dziś czuję, że mimo rozlicznych zajęć, wiecznego zabiegania należało je podtrzymywać do końca. Pod koniec życia zaczęła mieć problemy ze wzrokiem, z coraz większym trudem przychodziło Jej czytanie. Co to znaczyło dla osoby takiej jak Ona, nie próbujmy sobie tego wyobrazić.
     Wiadomość o odejściu Pani Irminy ożywiła we mnie te wszystkie wspomnienia. Myślę, że takich ludzi nie zapomina się nigdy. Niby zwyczajni, a odcisnęli się w duszach tych, którzy zetknęli się z nimi.

Danuta R. Kawałko





kontakt: Danuta Kawałko | design by Piotr Borowiec
góra stronymapa strony