Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji
w Zamościu

ul. Akademicka 4, 22-400 Zamość
email: poczta@wszia.edu.pl    spis telefonów »
Informacja: Wykorzystanie ciasteczek na stronach w domenie wszia.edu.pl więcej »
ENG UA
Wirtualna Uczelnia WSZiA
Wirtualna Uczelnia
Portal
Portal Informa- cyjno - Edukacyjny
Poczta
Poczta
WSZiA
Lerni
Kursy Lerni
OPAC
Katalog
OPAC
WSZiA na Facebook
WSZiA
Facebook
Informator rekrutacyjny Studia podyplomowe Centrum Szkoleń i Karier Biblioteka Erasmus+ Kontakt

Uczelnia w prasie i mediach

««  « Lipiec 2018 »  »»
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 

Przejdź do dnia dzisiejszego

Łatwiej rozerwać niż nawrócić

2009-01-21 · Tygodnik Zamojski

Rozmowa tygodnia z Krzysztofem Zanussim, reżyserem i scenarzystą filmowym

- Od wielu lat jest pan niezawodny, jeśli chodzi o obecność na zamojskim Sacrofilmie. Ten festiwal jest dla pana ważny?

- "Sacrofilm" to rzadki przejaw oddolnej aktywności kulturalnej. Takie inicjatywy mają wielką wartość. Potwierdzają istnienie społeczeństwa obywatelskiego, pokazują, że ludzie robią coś, co wynika z ich zainteresowań, a nie z przymusu czy odgórnego nakazu.

Pomysłodawcy i organizatorzy tego festiwalu, ksiądz Wiesław Mokrzycki i Andrzej Bubela dają widzom szansę spotkania z rzeczywistością, do której część z nich pewnie nigdy by nie dotarła: duchowością i religijnością innych kultur. Ta impreza jest mi bliska także dlatego, że odwołuje się do sfery, która jest może najtrudniejsza do przekazania. Łatwiej bowiem widza rozerwać niż nawrócić. Oczywiście świat się nie zmieni od obejrzenia kuku filmów, ale tyle właśnie możemy zrobić.

- Fascynuje pana zło? Takie wrażenie odnoszę po obejrzeniu „Czarnego słońca", którego przedpremierowy pokaz odbył się w Zamościu.

- Ta historia dotyka tego, co mnie faktycznie ciekawi i pociąga - źródeł i istoty zła. Pełno go wokół.
Postmodernizm, który powszechnie panuje, uważam za wielkie bankructwo Europy. Zapominamy o wartościach i naszym wielkim kulturowym bogactwie. Mogę o sobie powiedzieć: jestem post-postmodernistą, nie zgadzam się na taki kształt świata. Film, adaptacja dramatu Rocco Familiariego, opowiada o dwójce młodych ludzi. Pewnego dnia chłopak zostaje zabity przez kogoś kogo irytuje to, ze jest szczęśliwy, młody i bogaty. Jego zona najpierw nie chce zaakceptować prawdy, że jej mąż nie żyje. A kiedy to do niej dociera, rozpoczyna vendettę. Ale ten fum jest także o czymś, co współczesny świat odłożył do lamusa: o wielkiej, szekspirowskiej miłości, takiej jak w „Romeo i Julii". Ona istnieje, naprawdę. - Czy picie musza się różnić?

- To pytanie, które zadałem podczas wykładu w WSZiA w Zamościu tak naprawdę jest pytaniem o kondycję dzisiejszego świata. Po co jesteśmy my, ludzie: kobiety i mężczyźni? Czego tak naprawdę chcemy, czy odwrócenie ról naprawdę nam odpowiada? Każdy musi sobie odpowiedzieć sam, ja niczego za nikogo nie rozstrzygnę. Mogę najwyżej pokazać kilka przykładów z filmu, z życia.

- Porozmawiajmy o Dodzie. Zaprosił ją pan do zagrania w „Sercu na dłoni", co wywołało burzę domysłów i komentarzy. Dobrze zagrała?

- Raczej zaśpiewała, bo w minutowej scenie zagrać wiele nie mogła, nie sądzi pani? Doda była mi potrzebna w tym filmie. Bo kto, jeśli nie ona, mógł zagrać w pewnym sensie siebie samą: kogoś, kto uosabia tę najniższą kulturę? Reakcja niektórych rodaków na jej obecność 'w moim filmie to zwykła dulszczyzna. Opinie, że zaprosiłem ją po to, by przyciągnąć na film jej publiczność, to jakaś wierutna bzdura. To nie jest film dla fanów Dody. Raczej wątpliwe, żeby interesowała ich filozofia Derridy, z którego sporo w filmie się znalazło, nie sądzi pani?

Rozmawiała Małgorzata Mazur


TELC

partner ZUS Współpraca partnerska