Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji
w Zamościu

ul. Akademicka 4, 22-400 Zamość
email: poczta@wszia.edu.pl    spis telefonów »
Informacja: Wykorzystanie ciasteczek na stronach w domenie wszia.edu.pl więcej »
ENG UA
Wirtualna Uczelnia WSZiA
Wirtualna Uczelnia
Portal
Portal Informa- cyjno - Edukacyjny
Poczta
Poczta
WSZiA
Lerni
Kursy Lerni
OPAC
Katalog
OPAC
WSZiA na Facebook
WSZiA
Facebook
Informator rekrutacyjny Studia podyplomowe Centrum Szkoleń i Karier Biblioteka Erasmus+ Kontakt

Uczelnia w prasie i mediach

««  « Lipiec 2018 »  »»
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 

Przejdź do dnia dzisiejszego

Erasmus w Belgii: STUDENCKI PANOS

2010-02-17 · Tygodnik Zamojski

Justyna Kuropatwa i Elena Klaudel, studentki trzeciego roku pedagogiki w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu cztery miesiące studiowały w Belgii w ramach programu Erasmus. Kierunek teacher training w Katholike Hogeschool Mechelen znacznie wzbogaci ich studenckie cv.

- Co Wam się najbardziej podobało na studiach?

Justyna: - Przedmiot Children of the Muses - Art. Prowadziłyśmy zajęcia z dziećmi w Muzeum Sztuki Współczesnej z wykorzystaniem fotografii, dźwięku, światła, obrazu należało jak najbardziej sugestywnie zaprezentować im zadany temat. Było to tym trudniejsze, że my nie umiałyśmy niderlandzkiego czy flamandzkiego a dzieci angielskiego.

Elena: - Moim zdaniem dzięki temu przedmiotowi nauczyłyśmy się bardzo dużo, a mianowicie jak zastosować w pracy z dziećmi dotychczas zdobytą wiedzę, jak wykorzystać własną kreatywność, aby pobudzić wyobraźnię dzieci i zachęcić je do zabawy. Realizowałam z dziećmi projekt pod hasłem „Kolory". Wraz z koleżanką z Hiszpanii zaprezentowałyśmy trzy kraje: Belgię, Hiszpanię i Polskę, poprzez różnorodność kolorów przedstawiłyśmy panujące różnice kulturowe. Dzieci oglądały zdjęcia i filmy na temat tych krajów i słuchały np. polskich kolęd.

Jak wygląda szkoła belgijska? Jest podobna do polskiej?

Justyna: - W tzw klasach OKAN czyli dla dzieci, które nie znają w ogóle języka niderlandzkiego jest bardzo duża dyscyplina i chyba dotyczy to generalnie szkoły belgijskiej. Dzieciaki na przerwie stoją na dworze, niezależnie od pogody i wchodzą wg pewnego ustalonego schematu do szkoły i zajmują swoje miejsca. Dzieci od najmłodszych lat uczą się czterech języków obcych. Filmy też są bez dubingu co sprawia, że znajomość np. języka angielskiego w sklepie, na ulicy czy w jakiejkolwiek instytucji jest bardzo duża.
Elena: - Uczelnia wyższa, w której studiowałyśmy jest istnym labiryntem: oprócz sal wykładowych znajdują się tam dwie kafeterie, hala sportowa, taras, stołówka i gigantyczna biblioteka. Ponadto, co najciekawsze wszędzie obowiązywał wstęp z kartą magnetyczną. Zabezpieczenia elektroniczne to standard.

- Polubiłyście frytki po belgijsku?

- Frytki też. Ale zdecydowanie polubiłyśmy gofry i naleśniki. Hitem są panosy czyli ogromne kanapki na ciepło, które są sprzedawane wprost na ulicy. W takiej kanapce jest po prostu wszystko - dla studenta super.

W grupie byłyście z innymi studentami z różnych krajów...

- Z Polski byłyśmy tylko my. A towarzystwo rzeczywiście było z różnych stron świata z Hiszpanii, Rosji, Ukrainy. Portugalii, Turcji, Łotwy i Wielkiej Brytanii. Zajęcia w takiej grupie to wspaniałe przeżycie. Ta różnorodność uczy tolerancji i wzajemnej akceptacji. Tylko trzy osoby w tej grupie studiowały pedagogikę.

- Co waszym zdaniem jest najważ-niejsze w takim wyjeździe?

- Taki wyjazd jest dobrą szkołą życia. Musisz sobie radzić sam daleko od domu i znajomych. Dzięki takiemu doświadczeniu poznałyśmy wspaniałych ludzi i zdobyłyśmy mnóstwo praktycznych doświadczeń. Najważniejszy jest jednak język, język i jeszcze raz język. To on stanowi największą barierę w zawieraniu jakichkolwiek znajomości czy uzyskiwaniu potrzebnych informacji. Jednak nie należy się przejmować stopniem znajomości języka. Powinno się być otwartym do ludzi. Wszystkim polecamy - studia czy staż za granicą.

Rozmawiała Małgorzata Bzówka
 


TELC

partner ZUS Współpraca partnerska